1 Potem zauważyłem innego potężnego anioła, który—otoczony obłokami—zstępował z nieba. Nad głową miał tęczę, a jego twarz lśniła jak słońce. Jego nogi wyglądały jak słupy ognia,
2 a w ręku trzymał mały, rozwinięty zwój. Prawą stopę postawił na morzu, a lewą na lądzie,
3 i zawołał, a jego głos był tak potężny, jak ryk lwa. Na jego okrzyk odpowiedziało siedem grzmotów.
4 Chciałem już zapisać to, co powiedziały grzmoty, usłyszałem jednak głos z nieba:
5 Wtedy anioł, który stał na morzu i na lądzie, podniósł prawą rękę ku niebu
8 I znów usłyszałem głos z nieba:
9 Podszedłem więc do niego i poprosiłem:
10 Wziąłem go więc z ręki anioła i zjadłem. I rzeczywiście—w ustach był słodki jak miód, ale gdy go połknąłem, poczułem w żołądku gorycz.
11 Wtedy znowu usłyszałem głos: